Efekt Album

Artist(s): Fenomen

Cover Art

Fenomen Efekt Cover Art

Tracklist

Intro

length: 1:20

Studio efekt
Y,y,y,y,y,y,y
Poszło
Y,y,y,y
Fenomen
Dobra weź zobacz

Nie wiesz czemu cię to rusza?
Nie wiesz czemu cię to rusza?
Bo słuchasz Fenomenu w tym jest dusza (w tym jest dusza...) - bez kitu
Nie wiesz czemu cię to rusza?
Bo słuchasz Fenomenu w tym jest dusza (w tym jest dusza...) - bez kitu

Jeszcze raz!

Nie wiesz czemu cię to rusza?
Nie wiesz czemu cię to rusza?
Bo słuchasz Fenomenu w tym jest dusza (w tym jest dusza...) - bez kitu

Zaraz zobaczymy


[Tekst - Rap Genius Polska]

Płyta

length: 4:03
Wiesz czemu płynie ta muzyka, po co robie to wszystko
Dlaczego kręci się płyta opisująca rzeczywistość
Po co wogóle z chłopakami tyle pracy i serca wkładamy w każdy przekaz
Który jest ukryty w wersach
Reguła pierwsza będę trzymał jej się zawsze
Będę pisał o życiu, bo właśnie na życie patrze
Nie ważne, że ciekawsze jakieś oryginalne pomysły
Patenty, słowa bez puenty są przecież niczym
Nie tędy droga
Pisze o problemach, ludziach i ich nałogach
O tych szczęśliwych chwilach co pozwalają żyć jak woda
Mówisz, że tego nie widzisz, wreszcie zobacz
Mówisz, że tego nie widzisz, wreszcie zobacz
Zobacz

Czy zastanawia cię to dlaczego nawijam
Czym jest dla mnie beton, bo nie chodze po plaży
Lecz szukam metod, żeby przestać marzyć
Nie żyć metą i zacząć tak żyć (i zacząć tak żyć...)
Nie słuchać takich typów jak ty
Hip-hop to życiowe fakty
Nie tylko bóg, dziwki i walka
Wkurwiasz jak płyta zdarta co w jednym miejscu skacze
Patrze na stolice i nic innego nie opisze
Tylko to co zobacze, co usłysze, co odczuje
-na solidnych przyjaciół ciągle uczucia kieruje-
-na solidnych przyjaciół, na solidnych przyjaciół-
Pytasz się mnie czemu pisze o tym samym
To ci powiem nawijam o świecie, w którym dorastamy
Te tematy poruszamy, które nas denerwują
Które cieszą, które smucą, przemyślenia wywołują
Kierują słowa gorzkiej prawdy, którą trzeba przełknąć
Pokazują rzeczywistość, z którą trzeba się zetknąć
Sytuacje, w których diabeł próbuje ci coś szepnąć
Nie daj się zepchnąć, bo puste słowa są niczym
Przekaz, który trafia do ogółu to jest dla mnie wyczyn
To dla młodych ludzi, bo to głównie ich dotyczy
Niech usłyszą, niech zobaczą, niech odczują to samo
Co widziałem i odczuwałem z chwilą opisywaną

Chce żebyś zrozumiał, że nie suma floty tylko duma
Z tego, że znalazłem w życiu umiar
Powoduje, że robie wszystko, żeby rap nie umarł
Żeby grałą płyta, żebyś widział tą prawdę na chodnikach
Bo po co kłamać
Przecież w Polsce będzie za pół roku tak jak w Stanach
To ludzki dramat, ja opisuje to wszystko
Szczęśliwa chwila złapana i właśnie po to jest hip-hop
Byś mógł zobaczyć wszystko, ale oczami różnych osób
Słuchając tej muzyki, odbierając przekaz głosu
To jest mój sposób, na wszystko wciąż nabieram chęci
Żeby słuchać zdartej płyty, która ciągle się kręci
By obserwować świat, który wciąż do przodu pędzi
Nie pouczaj mnie, rozejrzyj się widzisz to co dzień
Szeroki spodzień, bandyta w samochodzie ekskluzywnym
Zwykły przechodzień, a jednak troche dziwny
Inny z deka, w co drugim bloku meta
W co trzecim nosi feta, o czym pisać?
O tym co w gazetach?
Czy może o tym co przed moimi oczyma?
Kto prawilnych się trzyma
Oko cieszy dziewczyna nieprzeciętna
Słowa prawdy sprawa piękna
Chcesz słuchać o miłości, nie ta piosenka
Nie widzisz sensu w rapie, bo przed prawdą pękasz
Przed nim klękasz, kolorowy papier jak ci zapłace
Wtedy z zachwytu stękasz

Yelonky (feat. Endefis)

length: 5:39

Sensacja

length: 3:41
Tej, posłuchaj, co gadasz na temat rapu
Nic o nim nie wiesz
Po co robisz tą wielką sensację
Wielki chaos, co?
Posłuchaj, usiądź, zastanów się i
Dopiero coś powiedz
Ref.: (2x)
Ty robisz sensacje a ja rap w miasto puszczam,
Bo w tym jest dusza rap, rap w miasto puszczam

Ci, co nie znają się wcale
Najwięcej mówią o tym zawsze
O całej tej muzyce
O tym, że siedzę na ławce
Robią z Mc's narkomanów
Bo ktoś lubi palić trawkę
Sam już nie wiem, co widzę
Gdy na Was patrzę debile
Krytykujesz mą muzykę
Choć słyszałeś ją przez chwile
Nie rozumiesz, co mówię
Bo metafory są zawiłe
Popatrz
Mówisz o Nas margines
Sam jesteś idiota
Każdy zdrowy chłopak
Pisze o tym, co, na co dzień widzi
Flota, bieda, martwi, żywi
Zakłamani i prawdziwi
Ty nas za to nie nawiedzisz
Że mówimy prawdę całą
O tym, że każdy dzisiaj hajsu ma za mało
Może za to, że niektórzy z nas się uczą i pracują
Są naprawdę normalni
Jednak jakoś nie pasują
Bzdury
Nie rób sensacji z hip-hopowej kultury,
Nie jesteś pierwszy, który patrzy z góry i widzi chmury
Niestety
Patrząc pod bloki
Całe życie jest ślepy
A może nie ty dajesz
Pomysły na takie programy
Zobacz Rower Błażeja
Pytali, jak się witamy
Takie barany jak Ty
Mają najwięcej do gadania
My robimy swoje
Ty, chociaż nie rób zamieszania!

Ref. (2x)
Ty robisz sensacje a ja rap w miasto puszczam,
Bo w tym jest dusza rap, rap w miasto puszczam
Słyszałeś,
To Fenomen
Ale nie wiesz, co cię czeka
Teraz czekasz
Chwile poczekaj
Zamknij pysk
Bo czas ucieka
Następna płyta
Od poprzedniej
Lepsza o deka
Lub o więcej
Tego właśnie chce
W górze ręce
No koncercie
Ludzi coraz więcej
I przy hi-fi
Tą satysfakcje daj mi
Swoje miejsce zajmij
Najpierw głową rusz
Potem, co masz mówić mów
Tysiące głów
Poruszanych w rytm bitów i słów
Bez kitu
Ty tam sam
My tu razem
Powiesz, że tak nie jest
Nie tym razem
Słowa z królestwa
Więcej światów niż z gazety
One dają po uszach
Wiesz, czemu cię to rusza
Posłuchasz Fenomenu tym jest dusza
Rap w miasto puszczam
Rap w miasto puszczam
Ref. (2x)
Ty robisz sensacje a ja rap w miasto puszczam,
Bo w tym jest dusza rap, rap w miasto puszczam

Słyszysz to Fenomen
Więc na pewno ci to ruszy
Nastaw uszy
I posłuchaj
Co płynie z tych dużych trzech
Weź głęboki wdech
Bo każde słowo kruszy
Każdy rym ogłuszy
Wszystkich tych
Którzy lubią
Komentować, krytykować
Choć w temacie się gubią
O rapie dziwne rzeczy mówią,
Że jest taki a nie inny,
Że jesteśmy winni za to
Każdy mówi to, w co wierzy
O tym, co na sercu leży
Że zajawke swoją szerzy
Tymczasem mówisz,
Że to jest zły przykład dla młodzieży
Więc niech bit uderzy głośniej
I zagłuszy Twoje słowa,
Taaaakkk,
Nie masz pojęcia, czym jest kultura hip-hopowa
Każda głowa w tym samym rytmie się porusza
W tym jest dusza
Rap, warszawski rap w miasto puszczam
Cały sęk w tym
Teraz do wszystkich pań chętnych
Zapraszam na scenę
Zatańczcie z Fenomenem
I powtórzmy razem hasło
Rap, rap puszczam w miasto

Ref. (4x)
Ty robisz sensacje a ja rap w miasto puszczam,
Bo w tym jest dusza rap, rap w miasto puszczam

Pozory (feat. Onar)

length: 3:46

Wyjazd

length: 1:01
To już jutro nie mogę się doczekać mówiąc ściśle Jak będzie zajebiście, przez cały tydzień o tym myślę W głowie jedna opcja, żeby jak najszybciej kupić bilet I za chwile kłopoty gdzieś zostawić Znowu w trasę, wybieram oczywiście drugą klasę Bo jest taniej, wiesz jaki to ma sens, nic się nie stanie Za to więcej w kiermanie i wszyscy mamy jeden przedział Same znajome twarze i tylko jeden zgredzik siedział Zaraz wyszedł, zrozumiał, że tutaj nie będzie ciszej No bo po co, wiadomo to rozgrzewka jest przed nocą Ale każdy pociąg ma dwa końce, a w środku konduktor Chciał od nas bilety, Żółf do niego kupie jutro Jak zwykle, znowu kredytowy zaraz zniknie przez okno Oczywiście trase kontunuuje zgaraja jakiś frystajluje Ósmy browar pije Ziaja Ale jaja zapomniałem słów do o życiu teksty Zanim sobie przypomniałem, patrz Ekonom już jesteśmy

Teksty

length: 4:12
To właśnie dla tych to dla przyjaciół mi bliskich
Dla wszystkich chłopaków, bo dzięki nim odnosze zyski
Poznaje świat, omijam fałszywe pyski
I duchowo rosnę, chociaż finansowo niski
Ta życiowa farsa i droga pełna chaszczy
Jak śmiertelna gra, w której grać mam zaszczyt
Jak Syzyf kamień pcham, ja muszę los pod góre taszczyć
Tu trzeba przetrwać, a nie wdrapać się na szczyt
Chyba każdy ma chwilę, że się po cichy żegna
I prosi Boga żeby życia nie przegrał
Na szczęście jest siła jedna, która przeciwności niszczy
Znak trzymanej sztamy, który na niebie błyszczy
Pozwala pozbierać myśli i wreszcie wytrzeć pot z czoła
Czy marzenie się ziści i czy życiu podołam
Życie to szkoła, a ja w niej uczyć się musze
Tu każdy błąd to porażka, a ja musze być prymusem
Otwieram duszę
Słowa do tych co im zawdzięczam wszystkie piękne te chwile
Za nich zawsze poręczam
Sytuacja nie zręczna gdy sam nie może się podnieść
Zawsze wyciągnięta ręka (wyciągnięta ręka)
Tak przez lata, przez życie, którym żądzi bóg i szatan
Cały czas unikając ostrego toporu kata
Aluminiowa krata, ta piekielna kotara
Dla wszystkich z pod znaku szprycy śmiertelna kara

Ref.:
O życiu teksty, nie przepisane z gazety
To życiowe sytuacje, nocne balety ze swoimi
To życiowe problemy z którymi nie dajesz rady
Życia zalety i wady, życiowe historię, które poruszą
To dla tych, którzy są ze mną chociaż nie muszą
Nie wszystko wiedzący ale życie znający
Nie wszystko wiedzący ale życie znający

Krok za krokiem przed siebie razem z tą bandą
Cały czas po swojemu, nie pod czyjeś dyktando
I choć nie którzy to co robimy nazwą grandą
Krytykanci, takich typów w dupie mam
Bo ze mną te twarze, które szacunkiem darze
Dla nich właśnie potoki moich wyrażeń opisy zdarzeń
Dużo mocnych bitów tak jak dużo mocnych wrażeń (dużo mocnych wrażeń)
Bez kitu, bo tylko prawda tutaj się liczy
Słowa ściemniacza są niczym, widzisz?
Od jego farmazonów bolą aż uszy
On nawija i nawija jego nos coraz dłuższy
Ekipa jest święta
W życiowych sytuacjach nie ugięto obstająca przy swoich racjach
To moi ludzie w postanowieniach z ciałem zostali
Masz coś łobuzie?
To pilnuj się bo tak jak Ali zmasakruje Ci buzie
Za moich wszystko jestem w stanie
Szopena, Czumy piątka, dla was to nagranie
Nagrywanie, zajęcie wciągające
Jak zarabianie pieniędzy na dziesiątce
Nigdy nie przestanie to się podobać
Dopóki chłopaczyny będą ze mną rymować
Nigdy nie przestanę o tym mówić
Dopóki będę miał za sobą ludzi
Dopóki istnieje to z nimi (z nimi)
Dopóki się śmieje z tymi samymi
Dopóki oddycham to przetrwam i nadzieję mam
Że błąd zauważe zanim się sparze
Chłopaczyny zobaczymy co życie pokaże
Które chcem przeżyć razem ze swoją bandą
Nie sam jak komando, bo to jest życie
Solo to sobie można wyjebać na płycie
A w codzienności wsparcie u swoich trzeba mieć
By z twarzą własną trwać, tego chcieć
Ref.

Metropolia zasypia, widać drugie jej oblicze
To idzie dla tych ludzi, z którymi życia dni licze
Głęboko w duszy krzyczę, kamienie spadają na serca
A w życiowym meczu to dopiero pierwsz tercja
W której musze grać i wygrywać jako człowiek myślący
Nie wszystko wiedzący ale życie znający
Tak przez ten świat idący, słyszący często głos rozwagi
Mający wiare w siebie, która dodaje odwagi
Dużo uwagi na sprawy, których do końca nie rozumiem
Na mijące wydarzenia, których wyjaśnić nie umiem
Chociaż dużo pojołem, to napewno nie wszystko
Trzeba ufać tylko swoim, z nimi trzymać się blisko
Ostrożnie iść do przodu, czasem może być ślisko
Po co być za wysoko jak można spokojnie żyć nisko
Tak w tym świecie zakłamanym w zime, pokrytym bielą
Świąteczne nastroje jak chłopak spędza święta pod celą
Aż serce żąl ściska, łza w oczu błyska
To samo wkurwienie gdy pies na klatce ci wiska
Ale myśle, że sobie w życiu poradze
Bo potrafie kombinować i swoich ideałów nie zdradze
Zawsze znajdzie się ktoś kto uzupełni braki
Kto podniesie na duchu, za to dzięki chłopaki

Marzenia (feat. Grammatik)

length: 5:15
To się nigdy nie zdarzy, w ogóle nie ma takiej opcji
Że przestanę kiedyś marzyć nawet będąc dorosłym
Ten świat choć nie jest prosty dzięki mym marzeniom będzie piękny
To właśnie dzięki nim układam słowa tej piosenki
Słyszysz różne dźwięki, razem z nimi pierwsza płyta płynie
Niech ten czas nie minie jak chwilowy fart w kasynie
Nie wiem czy rozumiesz czy nie, że to wcale nie jest przymus
To że mam marzenia inne niż reszta to nie jest minus
Kilkanaście lat wstecz, podwórko, mała piaskownica
W niej bawiące się dzieciaki o nieskażonych licach
Szara ulica, komunistyczna kamienica
I masa gruchotów nie mająca nic z samochodów
Szczenięcy świat, a w nim ja, życie bez wad
A teraz jak, przez czas, przetarty szlak, to inny świat
Zwariowany wtłoczony w inne schematy
Dajesz mu coś, a on i tak chce od ciebie zapłaty

Ref.

Przecież każdy ma marzenia (przecież każdy ma marzenia...)
Tego nikt mi nie odbierze
Przecież każdy ma marzenia (przecież każdy ma marzenia...)
Są moje, są tylko, tylko moje x2

Wielu ludzi ma marzenia i ja też należę do nich
Chociaż różnią się od innych to ich zawsze będę bronił
Bo są tylko moje i to ja jestem ich autorem
Kreatorem wszystkich marzeń, które są tylko moje
Zawsze będą, to wiem na pewno, że nie znikną
Że te myśli nigdy nie zamilkną
Będą żywe w nas, będą lśnić przez cały czas
Na tle wszystkich tych wydarzeń
Bo czym by był świat bez marzeń, nie wiem
Nigdy nie przestanę marzyć tego jestem pewien
O tym by w przyszłości mieć radości tyle samo z życia
Zdobyć wszystko co mam do zdobycia
A moim największym marzeniem jest ta płyta
A, a, akcja za małolata, marzenia były piękne
Teraz słuchaj, bije to rapowe serce
Kiedyś myślałeś o nagrywkach, teraz nagrywasz
Kiedyś marzyłeś, by półki sklepów zdobywać teraz wydasz
Nową produkcje, kolejne kartki zapiszesz
A ja usłyszę, w międzyczasie też coś napisze
Bo najważniejsze: chęć istnienia,
Spokojne dni i spełnione marzenia
Nic ważniejszego niż to
By budząc się mieć poczucie, że realizujesz to co chcesz
Tylko tyle, bo najważniejsze nie to za ile
Ale w jaki sposób, ciągle niezależnie
Oczy otwarte by w l***ro patrzyć pewnie
Z każdym dniem ucząc się trudnej sztuki jak przetrwać
Jak w mieście wygrać, by dorosnąć nie tylko w myślach
By na koniec mimo wszystko móc powiedzieć
Że dzięki marzeniom zbudowałem coś i stałem się mężczyzną

Ref.

Czym spełnisz swoje marzenia?
Paryżem, Turcją?
Ja pełną lodówką, ciepłym kątem, nad głową żarówką,
Oknem na podwórko, tak będzie wyglądał mój dom, mówię krótko
A teraz powiedz mi Ty, co w nim widzisz, nic?
Bo niektórych marzeń nie da opisać się w mig,
A nie których choć byś produkował się przez trzy dni
A nie które z nich są tylko moje
Tylko nie które legły w gruzach
Nie które wciąż kreuję, czy mi się uda je wykreować, zrealizować?
Nie wiem, wiem że po to żyje, a raczej dzięki temu, jedno z wielu
To nie zostać tu samemu, w drodze do, w drodze przez (przez)
Sam wiesz jak jest, dużo jeszcze przed nami
Chłopaki patrzcie w przyszłość, ja tam zawsze z wami (zawsze z wami)
Inni niż wszyscy, choć na ulicy tak podobne pyski
Chcesz liczyć zyski, ja po prostu chce być bystry
Mijać takich wszystkich, którzy nie wiedzą po co żyją
Może niech się zastanowią, ja tymczasem żyje chwilą
Mam marzenia właśnie po to, żeby wiedzieć czego szukać
Co bym kiedyś chciał osiągnąć, w jaki drzwi muszę zapukać
Myślisz, że nie sztuka cele swe osiągnąć skurwysynu
To, że mam marzenia inne od wszystkich to nie jest minus!

Pamiętam kreślenie obrazu w jasnych kolorach
Nie było młodych matek żebrzących na betonach
I dzieciaków na drogach bijących szybę w gablotach
Wszystko ułożone, jak mogłem myśleć o kłopotach
Dzisiaj już wiem, że jest inaczej, nie jeden z bólu płacze
A ja walczę, by osiągnąć coś w nierównej walce
To dla tego marzę stwarzając sobie obraz prosty
By nie zgubić się i nie mieć moralniaków po nocy

Fenomenada

length: 3:35
Fenomenada

Codziennie jade przez miasto
Przez szybe patrze na tych ludzi wszystkich
Na całą rzeczywistość, której jestem bliski
Na otoczenie, które do myślenia zmusza
Słuchawki w uszach, włączam play i teraz słucham
Jade, słowa dudnią zmiksowane z podkładem
Przedstawiają wartości i myśli, które są przekazem
Daje radę, jestem sobą, daje słowo
Myślę głową, hihat wystukuje nogą
To Fenomen logo, jestem z nim, on jest we mnie
Jadę dalej, a tempo podyktuje już werbel

Ref.

Znam to, to muzyka jak esperanto
W sobie mam to, to nie zginie jak fantom
Dzięki wam to, dzięki sobie fenomenada
Mam o czym mówić, tak mam o czym gadać- x2
Kolejne przystanki, wciąż jadę, wciąż patrzę
I myślę sobię, że może kiedyś było łatwiej
Muzyka na taśmie mówi bym o tym pomyślał
Przeszłość szanuj, ale to przyszłość jest bliższa
Wiara najwyższa w to, że będzie lepiej 100 procent
Weź to doceń, ja zarywam noce
Chce, żebyś usłyszał mojej pracy owoce
Zwiążane z hip-hopem, z tą muzyką przekaz niosę

Ref.

Widzisz tak się składa, że to moje życie własne
Jedno jedyne, które mam na zawsze
Więc nikt mi nie powie co mam robić właśnie
Fenomen świeci, będzie świecił jeszcze jaśniej
Słyszysz to, wszystko słyszysz co mówię ciągle
Raperem nie zostaniesz przez szerokie spodnie
Usiądź wygodnie, posłuchaj słów, które napisałem
Nie sprzedaj swojej dupy razem z materiałem
Ref.

Mam o czym mówić, tak mam o czym gadać
Mam o czym mówić, tak mam o czym gadać
Mam o czym mówić, tak mam o czym gadać
Mam o czym mówić, tak mam o czym gadać
Mam o czym mówić, tak mam o czym gadać
Mam o czym mówić, tak mam o czym gadać

Czas

length: 4:08
Hen w odeskim porcie banda grasowała
Nie uchwytna od szeregu lat
Z policyjnych obław wychodziła cało
Nigdy nie ponosząc żadnych strat
Ref.:
Czas minął, co nawywijałeś już nie wrócisz
Dlatego mówi się, że na błędach się uczysz
Czas minął co się stało to się nie odstanie
Zbitej szyby poskładać przecież nie jesteś w stanie

Czas ucieka bez powrotnie, uświadom to sobie
Nie potrzebne słowa i nieszczerość w tobie
Kogo chcesz rozdrażnić twierdząc, że jesteś w porządku
Fałszywymi gadkami pokazujesz brak rozsądku
Daremna nauka bez wyciągniętych wniosków
Wielu tak się przejechało na ostrzu losu
To ziarno prawdy, które po wyrośnięciu w oczy kole
Czas ucieka, a każdy musi przed siebie własnym torem
Nie zdziałasz wiele robiąc wszystko przez przekore
Z każdą chwilą (wiem, wiem) wiem coraz więcej
Instynktownie przed siebie, a czas ucieka coraz prędzej
Czas ucieka coraz prędzej, a czas ucieka coraz prędzej

Ref.

Czas minął, a wykrzykniętych słów nie cofniesz
One stoją jak rysa na szkle, kiedy to pojmiesz?
Więc zastanów się może, kiedy coś pierdolniesz
Bo dużo gadasz, mnie nie ma, a potem zabawa w tłumacza
Uważaj (uważaj) są rzeczy, których się nie wybacza (nie wybacza)
O których się nie mówi, ale pamięta się te hasła
Zapamiętaj, ziarno poraz drugi (nigdy) nie wyrasta
Czas minął a twoje słowa w myśli nie ginął
Bo są trwałe jak dekoracja krepinął
Zostajął na stałe, jak woda nie upłynął
Jak czas nie przeminął, zostanął w pamięci
Bo do szczerego życia nie wystarczą tylko dobre chęci
Ref.

Chłopak nie łam się, ile razy on to słyszał
Bo w duszy się czuje i ilość łez, która wypływa
On zrozumiał, że czas mija, choć po tylu latach życia
Została ci jeszcze chwila, została ci jeszcze chwila
To najgłębsze wspomnienia, które w pamięci zostały
Trudno jest zrozumieć, że czas leczy rany
Myśli nie dają spokoju i znowu łzy na twarzy
Nie szukając winnego oczekuje co się zdarzy
Wiedząc, że czasu nie cofniesz, tyle rzeczy w oczy razi
Z jego upływem dorasta się z tą myślą, że on mija
I odchodzi to wszystko co kiedyś mogłeś zyskać
Dziś wyłącznie tylko tracisz
Uważnie patrz pod nogi, bo coś może się przytrafić
Bo coś może się przyrafić, bo coś może się przytrafić
Ref.

Czas mija, a każdy z nas jest coraz starszy
Życiowe sytuacje, uważaj to nie żarty
Bo chłopaczyna zginął, choć dopiero tasował karty
Ta wiadomość szok, płacz, wódka, nienawiść w oczach
Szał, że możesz kogoś zabić, tylko popatrz (tylko popatrz)
Szyba rozwalona, ręka zakrwawiona
To mu życia nie wróci, ale ona tak nie myślał
Z Bogiem się kłócił, ludziom wymyślał
Bo to kurewski ból, gwałtowny cios jak w szybe kryształ
Odłamki szkła raniął serce i rękę prawą
Od rana myśli nad tą sprawą całą, co to było
Ma nadzieje, że się śniło, ręka nieruchoma
A on naprawdę zginął, już nigdy nie będzie
Tak jak było, bo czas minął, bo czas minął, bo czas minął

Szansa

length: 4:34
Ref.:
Chłopak nie łam się
Bo wszystko może być ukryte właśnie w tej jednej szansie
Więc żyć pełnią życia albo na dystansie
Młody jestem, szarość życia tłamsze (2x)
Czekam na swoją szanse
A życie różnie się układa tak jak karty w pasjansie
Dlatego na baczności mam sie
Młody jestem, szarość życia tłamsze
Rozkminiam co jest prawdą a co fałszem
Intuicja prowadzi, radzi z czego mam korzystać
Kiedy sobie odpuścić, ryzykiem nie zawsze zyskam
Po prostu racjonalista, wiem kto jest ile dla mnie wart
Życie zapierdala szybciej niż hart
Moge mówić, że mam fart, rodzine swoją, niezły start
Nie dla wszystkich niestety sprzyjający układ kart
Chłopak nie łam się
Bo wszystko może być ukryte właśnie w tej jednej szansie
Całe życie na dystansie
Od bogactwa i luksusu na ujemnym bilansie
Trwając w prawdzie, a nie w kłamstwie sam kowalem swego losu
Staram się jak moge by unikać kłopotów
By w końcu dojść do głosu, udowodnić wartość Feno (Tak!)
Wierze w chłopaków, bo może oni świat zmienią na lepsze
Cel to wykorzystać szanse, reszte pieprze
Iść do przodu, lecz w podziemiu tak jak w metrze
Gdy sukcesy wietrze, a będę trwał przy swoim
Nie jeden chłopak żyje i w cierpliwość się zbroi
Potrzebny chwyt jak w troi i życiowy fortel
Wykorzystać szanse i osiągnąć swój cel
Wykorzystać szanse i osiągnąć swój cel
Ref.
Ciągle ciężko z pieniądzem, tak to życie się toczy
To wielki problem, spójrz prawdzie w oczy
Widzisz, nie da się go przeskoczyć
Co pozostaje z dachu bloku skoczyć (Nie!)
Kto się poddaje ten przegrywa
Dlatego łapie każdą szanse
Żeby całe życie nie zapierdalać dyliżansemKażdy krok do przodu jest dla mnie awansem
Na typów z pod monopolu patrze z dystansem
Czerwonoskórzy, którzy nie mają przyszłości
Póki mam możliwośći to się łapie
Kiedy tylko jest opcja hajsu się nachapie
Żeby mieć go w ręku trzeba głową pokręcić
Bo na szóste w lotka do usranej śmierci
Kto tak robi żal mi tego człowieka
I choć czas ciągle ucieka to Stefci nie zwleka
A dla tych, którzy myślą tak samo jak ja piona epeka
Ref.
Słyszysz, to fenomenowy numer w miasto śle
Mam dosyć gadania, że i tak nie jest źle
Bo wiem, że moge wszystko na lepsze zmienić
I wiem, że są ludzie co potrafią to docenić
Doświadczeniem z nimi chce się podzielić
Codzień z zajebistą sztuką tażać się w pościeli
Nie którzy już pojeli, że życie stwarza szanse
Więc żyć pełnią życia albo na dystansie
Podejmiowania decyzji bez przemyślenia
Czase są przeliczenia, to banda życia znana tej
Ale tak żyje od małolata, moje miejsce to cień tego świata
Nie którzy mają mnie za wariata
Ale nie opadła krata, mam szanse chce ją wykorzystać
Bo wiem, że moge zyskać i moge też stracić
Ale chyba warto w doświadczenie się wzbogacić
Zarabiają tylko k**aci lub przewidują ruchy
Gówno prawda, życie sieka z partyzanta tak jak duchy
Jesteś głuchy jeśli o tym nie słyszałeś
O czym myślałeś?
Kiedy szanse miałeś na to żeby uchronić sie przed aluminiową kratą
Brązowa, zawaliłeś swoje życie
Teraz będzie tylko gorzej, a ty toniesz w zachwycie
Nie słyszałeś podziękowań, to usłyszysz je na płycie
Bo jestem sobą, nie ważne co o mnie myślicie
Za swoją rodzine oddał bym swoje życie
A ten kawałek dedykuje jak to komu micie
Ref.

Skit

length: 0:55

[Skit instrumentalny]

Zmiany

length: 4:18
Wszystko się zmienia
Wszystko się zmienia
Wszystko się zmienia
Wszystko się zmienia
Strumień życia zmiennie płynie ścigając się z czasem
Myśli biją się z hałasem, już dwadzieścia lat za pasem
Nasuwa podpowiedź, wybieram prawidłową trase (Fenomen)
Przemyślenia naszedł jak byś skręcił miksa z haszem
Czy musimy się zmieniać, to problem tego pokolenia
Czy zdołamy zachować siebie przynajmiej w jakiejś części
Nie każdemu się poszczęści, rzeczywistość często się mści
Więc wyostrzam wzrok i zaciskam pięści mocno
Z nadzieją by droga w życiu nie była bezowocną
Czy pozwoli zawsze twardo stać na swoim
Nie wiem, idę powoli, a koleje losu zmienne
Zadaje pytanie (pytanie) kim w przyszłości będe
Bo nie ustanne zmiany wpływa na nasze plany
Świat przezemnie postrzegany, rozumiany nie w całości
Świat bez równości, prawdy i sprawiedliwości
Ale będą stale zmiany z góry narzucone
Teraz wszyscy razem, później każdy w swoją strone
Wspomnienia utrwalone o drodze, którą przeszliśmy
I te wszystkie wydarzenia, które razem przeżyliśmy

Ref.:

Wszystko się zmienia
To już nie jest ten świat
Wszystko się zmienia
Chciałbym to wyrazić, ale nie wiem jak x2
Wszystko jest zależne od czasu i od zmiany
Inaczej brzmi po latach ten sam tekst znów rymowany
Inaczej rozumiany jest i inaczej akcentowany
Jak znoszony ciuch, który zmienia swoje barwy
A nie zmieni swojej marki, swojej nazwy
Swego logo, Fenomen, tyle lat minęło
Wciąż z tą samą załogą, ale zmiany zaszły
Każdy z nas jest starszy, przybij beke
Wcześniej własny pokój, teraz studio efekt
Wcześniej tylko Fenomen, teraz Fenomen z dużym echem
Posłuchaj tej płyty o życiach z zimnym Lechem
A po kolejnych dokładnie wszystko się zmienia
Smak odczucia i spojrzenia, właśnie to doceniaj
Właśnie to doceniaj, właśnie to doceniaj

Ref.

To co było kiedyś, uwierz mi nie wróci już nigdy
To odeszło jak uczucie, które nagle ostygły
Zmiana wizji na świat krzywdy już nie patrzysz jak dzieciak
I co się wściekasz, przecież to normalny czas ucieka
Gdzieś tam pewnie jest meta, my do niej zmierzamy wszyscy
Po co, taka jest kolej rzeczy jak dzień za nocą
Żyjemy właśnie po to by po nas ktoś inny miał szanse
Właśnie po to pędzimy przed siebie jak ewolancer
Nie (nie) ja chce z dystansem, po swojemu, po woli
Nie chce się szkolić jak żyć we własnej pracy niewoli
Za bardzo boli to wszystko, lecz zobaczysz to potem
Życie to wielki samolot, jesteś jego pilotem
I to jest dla mnie kłopotem
Że tak jak dzisiaj już nie będzie, bo świat się zmienia
Ty zmuszony by w tym pędzie łapać swoje szczęście (ta!)
Sam ulegasz zmianom
Codziennie w l***ro patrzysz gdy się budzisz rano
Lecz czy widzisz to samo, czy może jakąś inną postać
Na szczęście to ty, ale spróbuj temu sprostać
Przecież ze swojego okna widzisz inny świat codziennie
Tak jak jest teraz napewno nigdy już nie będzie
Ref.

Wszystko się zmienia
Wszystko się zmienia
Wszystko się zmienia
Wszystko się zmienia

Rutyna (feat. WZI)

length: 4:33

Prawda

length: 4:58
Niezależnie od sytuacji zawsze broń swoich racji
To dla twojej informacji, reszta jest owiana tajemnicą
Jedni będą krytykować, inni się zachwycą
Jedni będą cir szanować, drudzy znienawidzą
Ale mam swoich ludzi, oni tak samo świat widzą (proste)
Chłopaki z Czumy dla was słowa życzliwe
Razem uczymy się tego co prawdziwe i fałszywe
Próbujemy osiągnąć to co się wydaje niemożliwe
Może ty mi powiesz jak przetrwać w tym państwie
Gdzie codzienność oparta jest na przekrętach i kłamstwie
Że w życiowym spektaklu pieniądz gra główną role
Kto szasta flotą, ma władze i kontrole
Spróbuj zrozymieć, zaznaczam specjalnie
Łatwiej dym rozpętać niż go skończyć triumfalnie
Pomyśl racjonalnie, bo nie ma co udawać
Jakoś w tym życiu trzeba sobie rade dawać
Kolejne kroki stawiać rozsądnie i rozważnie
Nie myśl przesądnie, tylko traktuj to poważnie
Wierz zawsze w siebie i zachowaj ideały
Pamiętaj o szerych słowach, które zawsze bolały
To droga do celu, a nie droga do chwały
Na zawsze taki sam, czerwony i biały
Dlatego zastanów się dobrze zanik kogoś tu wykpisz
Bo jestem ciągle z chłopakami, dlatego ve victis
Ref.:
Prawda boli, ale trzeba ją powiedzieć
Z chłopaczynami na miejscu już nie moge wysiedzieć
Wiedzieć rzeczy oczywiste wcale nie jest łatwo
Wyjdź na ulice i sprawdź to x2
Sprzedawcy bestsellerowych opowieści tanich
Głupoty gadają, ludzie łykają nie patrz na nich
Bo życiowej prawdy przekaz niesie ten, który ją zna
Przecież takich niema, to wszystko lipa i ściema
Wtedy zaczyna się schemat
Zdajesz sobie sprawę, że to ty przegrałeś
Wtedy siadasz na ławe i tak na dobrą sprawe
Wiesz, że tylko sobie możesz ufać
Lecz to jest nie prawda, kolejna skrucha
W niebezpiecznych ruchach ufać trzeba nie do końca nigdy
Nie wygra ten, kto jest nie ufny lub naiwny
W życiu trzeba być sprytnym, żeby sobie jakoś radzić
I jak wielki szu, o tyle grać, by nie przesadzić
Ciągłe przekręty, kłamstwa i brednie
Nie rażą cię, to są sytuacje powszednie
Życie biegnie z pokorową twarzą zawszeTo się dzieje tutaj, w szarych blokach, nie w teatrze
Zawsze tak na to patrze, widze wszystko co się dzieje
Żeby było lepiej chce i co z tego mieć nadzieje
Tylko moge, żeby w życiu odpowiednią wybrać droge
Ktoś pomoże, cisza przeraża mnie
Szanuje tych, co jak trzeba zawsze za mną wstawią się
Być charakternym, to sie wie, to sie wie
To sie wie
Ref.
O wilku mowa, a on na ciebie się czai (ta)
Nie wierzysz, spytaj Ziaji, on życie zna
Tak jak ja, Yelonki i Szopena załoga
To nie pierwsza noga podłożona pod mój krok
Dla ciebie to szok, a dla mnie prawda
Problemy związane jak kokarda
Uderzają we mnie wszystkie naraz jak petarda
Potrzebna mocna garda i uniki konkret
Wtedy jest możliwość, że do celu dotre
Bo niby każdy mówi prawde, ale patrząc im w oczy
Nie rozpoznasz fałszywki, to on cie zaskoczy
Nagle granice przekroczy i masz chuj do powiedzenia
A życie się toczy, więc uważaj kogo na rozmowe zabierasz
Patrz dokładnie w kim przyjaciół wybierasz
Spójrz na kim się opierasz, z kim trzymasz
Czy pomoże ci, kiedy zadyma
Czy w remach tylko możesz mieć do niego zaufanie
I nie upadnie (nie upadnie), bo kto upadnie ten nie wstanie
Sam napewno nie, są potrzebmi ludzie zaufani
To jest ważniejsze od ciuchów Karla Kani
Ci co nie ufają nikomu (to co) są przegrani
Ci co ufają jak naiwniacy - przekręcani
Oczywista sprawa, to uliczne prawa
W mieście Warszawa nie jeden chuj strzela z ucha
Ale nad takimi krąży uliczna kostucha
Kto słucha ten wyciągnąć wnioski potrafi
Nie ma zaufania tak jak w mafii
Każdy każdemu na ręce się patrzy
Jeszcze jest taka ekipa (kto?) co rozleci się raz dwa trzy
Nie ma co gadać komuś trzeba ufać
Bo inaczej w stolicy miejsca nie ma co szukać
Dla siebie w stolicy przecież nie jest jak w niebie
Codzień nowe problemy przy codziennym chlebie
A kto się złamał wydał wyrok na siebie
Wydał wyrok na siebie, wydał wyrok na siebie
Ref.
Kto mądrzejszy ten ślady za sobą zatrze

Problemy (feat. Rubato)

Obłęd

length: 3:15

Sztama

length: 4:41
Zawsze trzymana sztama
Zawsze trzymana sztama
To mój świat
Zawsze trzymana sztama
Zawsze trzymana sztama
Zawsze trzymana sztama
Zawsze trzymana sztama
To mój świat
Zawsze trzymana sztama
Zawsze trzymana sztama

Trzymana sztama, lata mijają ekipa jest ta sama (Sama)
Patrząc co się dzieje na życiowych ekranach
Starając się odnaleźć w czasowych ramach
Stojąc w ciemnych bramach, dookoła dymu smuga
Czas biegnie wolno, a noc jeszcze długa
Nie wiem czy pojmujesz, czy zrozumieć ci się uda
Od lat ten sam skład i będzie tu zmiany
Z negatywnym podejściem od razu jesteś przegrany
Stojąc na starcie chcesz sięgnąć po trofeum
Na początek mała scena, dopiero koloseum
Śladów nie ma, jesteś w błędzie, jestem na tropie
Bo hip-hop mam w duszy, a w płucach konopie
Ukochaną Warszawe, a w niej bloki wysokie
Następna produkcja będzie jeszcze nie jedna
Dzięki dla Rzepy i dla chłopaków z osiedla

Ref.

To mój świat od dziecka takim go widzę
Jakim jest naprawdę im starszy kłopoty bliżej
Gramy w twardej lidze, zawsze trzymana sztama
Jak nie masz przyjaciół to dramat (Dramat) x2

Tyle lat wokół sceneria ta sama
Szare bloki, szara klatka i brama
To nie dramat, to od życia jest wygrana
Choć problemy są wszędzie jak napisy na ścianach
Trzymana sztama, znam to chłopaki dzięki wam to wszystko
Kiedyś daleko od szczęścia dzisiaj blisko
Bo do celu podążam choć jest ślisko
Wygrana, mieć wokół przyjaciół, być samemu to jest plama
Wciąż ekipa ta sama, polegam na niej jak na sobie samym
Chociaż nie wiem jaki los mi jest pisany
Chociaż nie wiem jaki dzień jutro będzie
Może browar na kolędzie, może tylko błąd na błędzie
W tym życiowym pędzie, gdzie trwa walka o zeta
Nie chce wypaść z niego jak samary biała feta
Tu lawy cheta, żeby patrzeć na to
By opisywać życie tak jak książkowy narrator
Nie czaruje jak ator, nie kłamie nigdy kapujesz?
Jestem szczery, bo swoich reprezentuje
To z nimi plany snuje, z tymi co na klatce przesiaduje
Mnóstwo czasu spędzam, ale nigdy nie marnuje
Plote o tym co czuje o świecie jakim go widzę
Gramy w twardej lidze, nie musze być jasnowidzem
Jeżeli dalej nie wiesz naprawdę co tu wiedzie prym
O czym jest mój rym, jeden za drugim jak w dym
Ref.

Przejrzyj na oczy, a zobaczysz kogo skurwysynu straszysz
Przejrzyj na oczy, a może dojrzysz
Na ten świat inaczej spojrzysz
Jak to jest, jak to bywa
Kto się gdzie ukrywa
Kto po ulicach lata
Jaki jest smak batata
Czy jak w dym za brata
Czy za brata w ogień
Nie mów mi co mogę, bo ja dobrze to wiem
Między prawdą a Bogiem fałszywych coraz więcej
Ja ze swoimi w uścisku, splątane ręce
Jak szalony pędzę, ja z browarem, Ziaja z batem
Szczyce się ekipą, bo to bestie k**ate
Zajebiste rape, zresztą sami słyszycie
Z Yelokami przez życie, z Yelokami w ukrycie
Z nimi atak, ty na nie (nie), a ja na tak (na tak)
Nie ma bata, nie powiem ci o wszystkim
Szopena, Czumy, Wiki, charakterne pyski
To właśnie dla tych, to właśnie dla tych wszystkich
Właśnie dla nich ten kawałek, jeszcze na to stać mnie
Zamieszkały szmuluwiza z Yelonkami kojarz mnie
Ref.

Zawsze trzymana sztama
Zawsze trzymana sztama
To mój świat
Zawsze trzymana sztama
Zawsze trzymana sztama
Zawsze trzymana sztama
Zawsze trzymana sztama
To mój świat
Zawsze trzymana sztama
Zawsze trzymana sztama

Outro

length: 1:09

[Outro instrumentalne]