Stówa Lyrics - Fenomen

Fenomen Sam na sam cover art
Release information
Release Date: 2003
length: 3:44

To historia, o pieniądzach
Główna postać to ta stówa, którą syn dostał od ojca

Facet w fabryce tyrał na dwie zmiany co dzień
Miał syna, chciał mu dać więcej, niż mógł pozwolić sobie, bywa
Konto bankowe, tam co miesiąc kwota wpawa
Choć nie wiele miał, kres, gówniarza hajsem obsypywał
Tamten, wiecznie marudził, jak raper z wielkości tamtien
Ciągle chciał pieniędzy więcej nie wiedząc ile są warte
Styrany tata zarania coś, a dzieciak baka
Nie ma czasu na rozmowę, jeden praca, drugi gdzieś tam lata
Całymi dniami snuje się bez sensu po tym osiedlu
Ma samych ziomów co siedzieli w pierdlu
Obwiniał ojca, mówił że to przez to, jak chciał mieć dziecko
Nie może cały czas zarabiać kiepsko
Wiął na swoją wrzuty, wziął trzecią zmianę, według mnie był głupi
Myślał że miłość syna do siebie chce kupi
Dawał coraz więcej, a jak się upił całą pensję
Jego synek bez skrupułów po więcej wyciągał ręce
Tak było częściej, tego dnia marudził jeszcze
Bo dostał stówę, liczył że dostanie dwieście
Bo dostał stówę, liczył że dostanie dwieście

Wkurwiony z setką poszedł prędko
Ustawiony jest pod, jest z klientką, oddał jej coś
Idą ziomy, ej ziom, idzie z nimi
Zarobiony, oni na zarobek, kminisz
Jeden dobiegł, finisz, dostał w mordę, masz chusteczkę, bo się uświnisz
Oddech ciężki, w kielni nie ma setki, babka już ją wkłada do torebki
Babka już ją włada rada, że znalazła, wiesz kwit
Wsiada, kasuje bilet, siada, jest przy sklepie
Ciastka, trochę masa i gazetę prosi, płaci setką i wychodzi
O tym, wbija się tu, chce rozmienić dwieście złotych
Jest tu pani, jest uprzejma, daje mu tą setkę
Z nią jeszcze jakaś jedna, albo ze dwie pięćdziesiątki
Fura, oponki z prędkości leci kupić, się ustawił, się nie może spóźnić
Jest diler, bluźni, ile ja tu czekam
Wymiana typ wziął setkę, dał mu i pojechał
Jak dalej słuchaj, wysiadł typ od handlu tutaj
Dalej z buta, z setką jedną z wielu, to jego utarg
OOO, nagle mukasyna bomba, w ręce torba
Nie wie sam czy ma spier…ać, czy się poddać
Oni- chcą go dorwać, on nic- nie chce oddać
Dobry sprinter, ale tor śliski jak Torwar
Ucieka przez płot skacze, pies na tyłach, adrenalina
On o całym świecie zapomina, tylko bieg, suki dwie, myśli jaki będzie finał
Czy go zgarną, czy cały jego trud pójdzie na darmo
Leży. Historie śledzisz. Gdzie jest hajs ten?
Nic przy nim nie znaleźli, przecież miał tą bańkę
Pies na niego zęby szczerzy, on dla niego jest skazańcem
Ty go skojarz, on w biegu wyrzucił wszystko, co miał
Zobacz jaki koniec ma historia o pieniądzach
Gówna postać to ta stówa, którą syn dostał od ojca
To jego harówa, teraz leży w śniegu mokra
To jest łańcuch obiegu hajsu, masz to jak w banku


Lyrics licensed by Lyricfind.com
Tracklist
  • 1 Intro
  • 2 Losu żart
  • 3 Decyzje
  • 4 To nie tak
  • 5 Ludzie przeciwko ludziom
  • 6 Skit
  • 7 Jutro
  • 8 Pozorna potrzeba
  • 9 Dlaczego tak?
  • 10 Stówa
  • 11 Skit
  • 12 Sam na sam
  • 13 Powiedz
  • 14 Skit
  • 15 Nieidealny świat
  • 16 Pamiętam jak kiedyś
  • 17 Outro